Rok: 2012

  • Kapiące złotem zabytki Bangkoku

    Leżący Budda w świątyni Wat Pho. Dzisiaj o kapiących złotem zabytkach Bangkoku

    On jest NAPRAWDĘ duży!

    Wielki Pałac Królewski (Phra Borom Maha Ratcha Wang). Najładniejszy widok na pałac jest z rzeki Menam, niestety nie miałem okazji go zobaczyć. Przy następnej wizycie :)

    Wnętrze kompleksu pałacowego, całość jest nieprawdopodobnie cukierkowa. Złota wieża to Wat Phra Kaew, w środku jest pomnik Szmaragdowego Buddy z lanego złota, naturalnej wielkości – 75kg

    Mały fetysz, lubię ładne dachy

    Rzeźby …

    … i detale

    Jedno z wejść do kompleksu pałacowego

    Mały skok na drugą stronę rzeki, świątynia Wat Arun. Konia z rzędem temu kto potrafi wymówić pełną nazwę: Wat Arunratchawararam Ratchaworamahavihara

    A wszystkiego pilnuje policja w gustownych różowych chustach :D

    Ta notka oficjalnie kończy relację rozpoczętą w kwietniu 2010 roku, 2 lata i 5 miesięcy powstawała, rekord, naprawdę ;)

    Tajlandia, Bangkok, marzec 2010

  • Bangkok Grand Palace

    Zajawkowo do następnej notki, kawałek Wielkiego Pałacu w Bangkoku

  • Małe historie z Krakowskiego Przedmieścia

    W Cavie nad kawą, ze smutkiem czytając sms’a

    Kopernik przed Pałacem Staszica dumnie zasiadł, z kwiatkiem u lewej stopy

    Krucjata Różańcowa za Ojczyznę głośno śpiewała, nie dając spać Prezydentowi Komorowskiemu

    Krzyżowiec w trampkach

    W oknie Browarni studencka miłość się rodziła

    W Huśtawce spokój i Freddie Mercury …

    … a Stadion Narodowy po drugiej stronie Wisły kolorami błyskał

    A wszystko to wczoraj, 14 października Roku Pańskiego 2012

  • Warsaw City Reality

    W ramach ogarniania nowej kuwety kilka warszawskich fotek z powrotu do domu

    W tramwaju numer 17 hulają przeciągi

    Powyginane wieżowce otoczyły Złote Tarasy

    Wyścigi tramwajów przed spokojnym hotelem Polonia Palace

    Polityka nad kioskiem Ruchu czerwienią rozbłysła

    Manekiny się prężą

    A na stacji Metro Ratusz pustki

    Tak, mam nowy aparat. Zakochałem się w pełnej klatce i szerokim kącie. I tak, jeszcze go nie ogarniam ;)

    Warszawa, październik 2012

  • Bangkok, jeszcze kilka streetphoto

    Dwa czerwone parasole i biały jeden

    Jeszcze kilka streetphoto z Bangkoku załączam, byłem tam tylko dwa dni a materiału jest całkiem sporo :)

    Odpoczynek przy gazecie

    Nightlife

    Happy drink bus

    Różową taksówką po estakadach

    Pan Szaszłyk

    Wodna droga do domu …

    … oraz sklep po niej płynący

    Tajlandia, Bangkok, marzec 2010

  • Bangkok, part 2

    Business Hours, Sunday Closed, Welcome

    Mały skok z wyspy do Bangkoku, stolicy Tajlandii. To wielkie miasto, kosmopolityczne, 8 mlionów mieszkańców (14,5 w aglomeracji), pełno turystów, salonów masażu, jadlodajni na ulicach ale i luksusowych sklepów, skomplikowana sieć drogowa, kanały i promy, podniebna kolej, bieda, bogactwo i korki, wszędzie korki. Fajne miejsce do życia jak twierdzą blogi ekspatów.

    Stoisko z pieczonymi robakami. Tak, jadłem. Smakują jak chipsy :)

    Lokalna specjalność, hamburgery w ryżu zamiast bułki. 22 THB to 2,25zł. Hot Hit!

    Można też gotować na ulicy

    Ulice ChinaTown, tylko tam się je pałeczkami, poza tym w Tajlandii obowiązuje widelec i łyżka. Nóż niekoniecznie

    Droga z wnętrza Tuk Tuk’a, trójkołówki motocyklowej

    HERO Where are you?

    Konserwator dzieł sztuki podczas pracy w Pałacu Królewskim

    Buddyjski mnich karmiący gołębie nad brzegiem rzeki Chao Phraya

    Tajlandia, Bangkok, marzec 2010

  • No. I don’t want a f*?k’n tuk tuk, suit or massage

    Uliczny sprzedawca śniadań

    Relacja z Tajlandii miała pecha. Zacząłem ją pisać w kwietniu 2010 roku, kilka dni po powrocie z tego kraju i napisałem tylko dwie notki. Na krótko do niej wróciłem w sierpniu a później w listopadzie tego samego roku i tak, w ciężkich bojach doszedłem tylko do połowy wyjazdu. Przez rok nie działo się nic, znaczy dużo się wydarzyło ale nie na blogu. Powróciłem do pisania relacji dopiero w październiku 2011 roku. I prawie udało mi się ją skończyć, prawie. I już po roku (!) wracam, żeby ją dokończyć, nieprzypadkowo zresztą …

    Na początek kilka fotek z Pa Tong, takich które nie zmieściły się w tej notce. Całą resztę relacji przeniosłem na nowego bloga i można je obejrzeć pod tagiem Tajlandii.

    Pa Tong to imprezownia ale też niezłe miejsce do życia. Kawałek wyspy na której Wschód miesza się z Zachodem, turyści z Tajami a wszystko w otoczeniu konsumpcji. Wszelakiej ;)

    Konsumować można krewetki tygrysie, te ważyły z pół kilo sztuka

    Jeden z tysięcy bazarków z tekstyliami

    Uliczny sklep z owocami

    Spacerując po Pa Tong ciężko się opędzić od naganiaczy, natrętnych sprzedawców albo kierowców Tuk Tuków. Lokalny przemysł dziewiarski znalazł oczywiście i na to rozwiązanie i tak można nosić „No. I don’t want a f*?k’n tuk tuk, suit or massage” na t-shircie

    Buddyjska kapliczka otoczona restauracjami

    A kiedy pora deszczowa wymiecie handel z ulicy …

    … w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku można pojechać wraz z całą rodziną do domu :)

    Tajlandia, Pa Tong, marzec 2010

  • Pół godziny w Gdyni

    Miejsce pod sercem czerwonym

    Chwila odpoczynku od wspinaczki

    Wąskość Błyskawicy

    Czarny Zawisza na kadłubie biały

    Sea Tower zdominował wzrostem okolicę

    Gdynia, 29.09.2012

  • Wyścig Mydelniczek Red Bulla

    Pozostając w klimatach Tych Wspaniałych Młodzieńców w Swych Szalejących Gruchotach przedstawiam Państwu, po raz drugi w Polsce, Wyścig Mydelniczek Red Bulla :)

    Najpierw były przygotowania, testy i prezentacja pojazdów, także tych z dyni

    Czar PGR zawitał w stylowych kaskach

    Słodki wózek prawie gotowy do pędu

    Miejsca dla VIP’ów cieszyły się popularnością wśród czerwonych krwinek

    Sprzęt nagrywający gotowy … i … ruszyli!

    W całej, ograniczonej tylko wyobraźnią galerii pojazdów

    Pędziła Straż Wiejska

    Wielki Pies z klapniętym uszkiem

    Bulbasy nie dawały za wygraną

    Dwuosobowa marchewka z powodu kraksy zwieziona z toru

    Ścigał się kolorowy czołg

    Indianie nie dale rady ale animuszu nie utracili

    Mystery Machine

    R2D2 piszczał smutnie, zakręt go pokonał

    Wielka Ryba osiągnęła niewyobrażalną prędkość

    Zdarzały się wypadki, na szczęście niegroźne

    Capitan Ameryka prawie jak z armaty wystrzelony pomnkął z wizgiem

    Znalazł się w końcu Brakujący Odcinek Autostrady!

    Myszka komputerowa pokazała pełen profesjonalizm

    Chłopaki zabrali pasażerkę w postaci gumowej sex doll

    A na koniec, kierujący wyścigówką Adam Małysz

    To była świetna zabawa!

    Warszawa, Agrykola, 23.09.2012