Dolina obok wulkanu Bromo, Jawa
Materiału na notki mam dużo, przywiozłem prawie 2600 zdjęć. Po raz pierwszy miałem ze sobą tyle sprzętu, mam nadzieję, że efekty będą warte targania wielu kilogramów żelastwa. Na początek mała zajawka.
Dolina obok wulkanu Bromo, Jawa
Materiału na notki mam dużo, przywiozłem prawie 2600 zdjęć. Po raz pierwszy miałem ze sobą tyle sprzętu, mam nadzieję, że efekty będą warte targania wielu kilogramów żelastwa. Na początek mała zajawka.
Buddyjski akcent w korytarzach
Przejrzałem kilka dni temu raz jeszcze zdjęcia z Kambodży i znalazłem kilka które sam nie wiem jak i dlaczego mi umknęły. Są nietypowe, pokazują ludzi pojedynczo. Nasz świat, zachodni, stawia na indywidualizm. Społeczeństwo i wychowanie kładą nacisk na człowieka jako jednostkę. Określa nas nasza indywidualność, różnice względem innych jednostek, osiągnięcia osobiste, rywalizacja z innymi. Jesteśmy odrębni i tacy mamy być, mimo naszych mocno zakorzenionych wartości rodzinnych.
Azja jest inna, tutaj to kim jesteś wynika bezpośrednio z tego, z kim przebywasz. Definiuje Cię Twoja rodzina, przyjaciele, czasem nawet wioska czy miasto w którym mieszkasz. Wielopokoleniowe rodziny mieszkające w jednym domu to norma. Twoja grupa jest siłą, otaczający ludzie Cię wzmacniają. Samotna jednostka jest upośledzona społecznie.
Taka mała różnica ale jakże istotna.

Japońska turystka chroniąca się przed słońcem

Młody buddyjski mnich

Rikszarz czekający na swoich klientów
Kambodża, listopad 2012
Chodnik pod wielkim, zielonym parasolem. Nic szczególnego nie ma w tym zdjęciu ale jakoś bardzo je lubię.
To już ostatnia notka z Bangkoku, tym razem bez jednego, wspólnego tematu. Ot, kilka nieposortowanych fotek miejskich.

Meldunek pod McDonaldem

Sprzedawca przekąsek i dwóch Ladyboy’ów

Korki, korki, korki …

Kapliczka wciśnięta w blachę falistą

Betonowe konstrukcje stacji nadziemnej kolejki BTS

Naród, jak wszędzie na świecie, jest leniwy. Schody ruchome cieszą się znacznie większym powodzeniem.

Masażystki pozujące po pracy.

Podróż sklepem.

Śledząc sprzedawcę przekąsek.

I AM A NIKON. Choć nie 1.

Na koniec Lotnisko Suvarnabhumi, znajdź wycieczkę :)
Tajlandia, Bangkok, listopad 2012
Dużo się ostatnio dzieje, nie wszystko ogarniam, czasu na bloga nie mam wcale.
Jednak nie mogę pozwolić, żeby jedna notka wisiała dłużej niż tydzień, zatem dla odmiany zamieszczam kilka widoków z Parku Lumpini w Bangkoku. Park jest wielki, ponad 55 hektarów, otoczony przez wieżowce, zlokalizowany w samym środku miasta. Miejsce wytchnienia od zgiełku stolicy Tajlandii, popularne wśród zakochanych i rodzin z dziećmi. Kiedyś, nocami zamieniał się w miejsce schadzek z prostytutkami, płci obojga, ale po kilku napadach i morderstwach zasady się zmieniły i jest zamykany na noc.

Kajakowe centrum wycieczkowe

Z ukochaną i smartfonem

Na całym terenie jest zakaz wprowadzania psów i palenia. Park jest czysty i bardzo zadbany…

… otoczenie już normalne
Tajlandia, Bangkok, listopad 2012
Kiedyś nazywano Bangkok Wenecją Wschodu. Nieprzypadkowo, miasto jest przecięte potężną rzeką Chao Phraya oraz rozległą siecią kanałów. W tamtych czasach transport wodny miał ogromne znaczenie, drogi były wąskie i nieutwardzone, kanały oferowały możliwość szybkiej komunikacji.
Obecnie, w epoce panowania samochodu, w Bangkoku pojawiła się nowoczesna infrastruktura drogowa, łącznie z płatnymi trasami szybkiego ruchu. Jest też szybko rozbudowywane metro oraz napowietrzna kolejka BTS, zapewniające błyskawiczne przemieszanie się po ogromnej metropolii. Niemniej jednak, promy nadal funkcjonują, są szybkie, nie stoją w korkach i są tanie. Bilet kosztuje grosze, promy zatrzymują się na przystaniach tylko na moment, na tyle krótko, że do łódek trzeba wskakiwać w biegu. Mają potężne silniki, kopcą straszliwie, to minusy, za to rekompensuje to szybkość i wygoda. Świetna rzecz!
Zapraszam do krótkiej wycieczki po kanałach Bangkoku.

Łódka turystyczna

Za chwilę odpływamy

Kanały przecinają prawie całe miasto, często pływa się pomiędzy nowoczesnymi budynkami

Wycieczka po rzece Chao Phraya

Prom pomarańczowej linii, jest w miarę pusto, zdjecie powstało poza godzinami szczytu. Rano promy są niemiłosiernie zatłoczone.

Przystanie są świetnym miejscem na wędkowanie, tutaj na poważnie, na 4 wędki

Nad brzegiem wyrosły wieżowce
Tajlandia, Bangkok, listopad 2012
Phra Borom Maha Ratcha Wan, Bangkok Grand Palace czyli Pałac Króla to miejsce niezwykłe. Wypełnione hordami turystów, pełne złota, blichtru i kiczu, jest jednocześnie wspaniałym pomnikiem kultury i architektury wschodu. Już tutaj byłem, kilka zdjęć pojawiło się w poprzedniej relacji z Tajlandii. Ale nawet oglądając pałac ponownie, robi takie samo, wielkie wrażenie.
Drobna rada dla zwiedzających, trzeba przyjść w długich spodniach a kobiety muszą mieć zakryte ramiona. Stroje można wypożyczyć na miejscu, ale to mało higieniczne – ubrania są przepocone po poprzednich zwiedzających. Temperatura sięga 40stC, ubrania są ze sztucznych włókien. Dodatkowo, dookoła terenu pałacowego kręci się mnóstwo kierowców Tuk-tuków wciskających świeżym turystom różne bajki, a to, że pałac jest zamknięty, Król się przeprowadza, itp., więc zwiedzanie w tym momencie jest niemożliwe. W zamian, proponują kurs w poszukiwaniu innych, otwartych zabytków, oczywiście za promocyjną cenę.
Unikać, nie słuchać i iść prosto do pałacu :)

Złoto, dużo złota

Żeński akcent z kwiatem we włosach

Kołowrotek

Sześć szpikulców

Wojownicy

Demoniczny strażnik schodów

Mnisi na spacerze

Układanie wieńców wymaga pełnego skupienia

Pałac w pełnej krasie

Wypełniony turystami Ubosot Rishi
Tajlandia, Bangkok, listopad 2012
Czasami myślimy o sobie jako o żyjących w pierwszym świecie. No może drugim, w końcu 40 lat komunizmu w Polsce miało swoje skutki. Ale gonimy czołówkę, gonimy. PBK rośnie, czasem maleje ale w odróżnieniu od większości starej Unii jest na plusie.
Skoro nasz świat jest tym drugim, z aspiracjami do pierwszego to co się dzieje w dalekiej Azji? Trzeci? Czwarty? W końcu tam szczury, karaluchy, pająki, jedzenie pałeczkami, zupy na śniadanie kupowane na ulicy. I pewnie dróg nie mają…
Ano drogi mają. I wieżowce. I metro, także takie na filarach ponad ulicami. Infrastrukturę miejską przewyższającą większość wielkich miast na świecie. Bangkok jest miastem przy którym Londyn jest mały, rozwija się też znacznie szybciej. Bierzmy przykład z Azji, wschód ma dynamikę jakiej w naszej części świata dawno już nie widziano.

Reklama „Joy is BMW”, wieża Bangkok Baiyoke Tower II. Budynek ma 84 piętra, to najwyższy wieżowiec w Bangkoku.


Miasto

Są dwa tarasy widokowe, jeden za szybą, drugi obrotowy, piętro wyżej.


Widok po zachodzie słońca jest jeszcze bardziej spektakularny.
Tajlandia, Bangkok, listopad 2012
Pomarańczowy akcent pomiędzy demonicznymi posągami
Wat Pho jest jedną z największych i najstarszych świątyń buddyjskich w Bangkoku. Położona tuż obok Pałacu Królewskiego, odwiedzana codziennie przez tysiące turystów. Głównie dla ogromnego posągu Leżącego Buddy (zwanego też Odpoczywającym Buddą). Większość turystów kończy oglądanie świątyni w tym miejscu, natomiast warto przejść małym portalem w głąb kompleksu. W środku jest dużo ciszej i spokojniej, dużo mnichów, mało turystów i w sumie ponad tysiąc posągów Buddy. Enklawa spokoju i zadumy w rozgorączkowanym Bangkoku.

Modlitwa mnichów w kaplicy Phra Uposatha.


Leżący Budda. Skala pomnika jest niewyobrażalna, 15 metrów wysokości, 43 długości. Jest na tyle duży, że ciężko mu zrobić zdjęcie w całości, ledwo się mieści w szerokokątnym obiektywie.

43 metry do stóp

Widok od strony linii papilarnych

108 urn symbolizuje 108 cech charakteru Buddy. Wierni wrzucają monety po kolei do wszystkich, na szczęście.


Dziedzińce świątyni

Osiem z tysiąca posągów

Mój mały architektoniczny fetysz, lubię ciekawe dachy

Śpiewy w Phra Uposatha

Na zakończenie jeszcze fota na facebook’a …

… oraz widok na świątynię Wat Arun po drugiej stronie rzeki Menam (Chao Phraya).
Tajlandia, Bangkok, świątynia Wat Pho, listopad 2012
Chłopaki w pomarańczu robią sobie fotki. Pałac Królewski.

House for Rent. Kierunkowy do Tajlandii +66

Motocykle raźniej myć z kolegą

Japońska wycieczka usiłuje nadążyć za błękitnym parasolem

Burza idzie

Nieudana ucieczka z kadru. Wat Pho.

Krótka przerwa na mecz tajskiego boksu. Chłopaki żywo uczestniczyli w bijatyce, krzyczeli „aaaaaa”, „oooooo” a na końcu „ups”

Kierowca autobusu miejskiego oraz przytulona do niego konduktorka

Pozowanie z Buddą. Wat Pho.

Widok na miasto z 84 piętra Baiyoke Tower II

V jak Vendetta

Drinki z autobusu. Mojito w promocji, 80 THB
Tajlandia, Bangkok, listopad 2012