Domy na wodzie

To był leniwy dzień. Pełen słońca, chlupotu wody, papierosów na dachu łódki i fotek robionych od niechcenia. Z Kalkuty polecieliśmy na południowy-zachód, do Kochi, później 120 kilometrów samochodem do Alappuzha. Byliśmy tutaj tylko dobę, ale spędzoną spokojnie i bez pośpiechu.

Czytaj dalej Domy na wodzie

Kalyan, sprzedawca masala czaju

Masala czaj to indyjska herbata na tłustym mleku, z dodatkiem przypraw (głównie kardamonu i imbiru). Imię chłopca, Kalyan, oznacza bogacza lub szczęśliwca. Herbata kosztowała 5 rupii – 25 polskich groszy. Była pyszna.

Kalkuta, Indie, listopad 2013

Postkolonialny Pałac Wiktorii

Złamię odrobinę konwencję chronologiczną i zamiast napisać o pełnej trudów i znoju historii przejazdu do Kalkuty zacznę od czegoś w zupełnie innym klimacie. Miasto mnie zaskoczyło. Spodziewałem się brudu, hałasu, ulic zatarasowanych ręcznymi bryczkami, takiego większego Varanasi. Zastałem czystą aglomerację z tanim i wygodnym metrem, trasami szybkiego ruchu rozpiętymi na estakadach, pięknymi zabytkami i zieloną trawą. Założyli je Brytyjczycy i nadal czuć w Kalkucie klimat postkolonialny.

Czytaj dalej Postkolonialny Pałac Wiktorii

New Hotel Broadway

Mam jeszcze kilka fotek z Varanasi do pokazania, ale chyba je zostawię na koniec relacji. Czas na zmianę klimatu i zmianę miejsca. W następnym odcinku Kalkuta.

Varanasi, Indie, listopad 2013

Ludzie Varanasi

Zostałem wczoraj zapytany: czemu fotografuję tylko biednych ludzi?

To nie tak, choć faktycznie może tak to wyglądać, zwłaszcza w relacji z Indii. Fotografuję wszystkich, jeśli tylko mogę to w ich naturalnym otoczeniu i przy wykonywaniu normalnych, codziennych czynności. Odpowiedź jeszcze komplikuje fakt, że skale biedy i bogactwa są bardzo w Indiach przesunięte. Człowiek, który ma swój mały sklep, jest już prawie bogaty, ma coś własnego, zarabia pieniądze. Stać go na czynsz, pewnie nawet płaci podatki. Nawet jeżeli ten sklep jest tylko małą budą z blachy falistej to jego właściciel jest przedstawicielem rodzącej się w tym kraju klasy średniej. Bieda, prawdziwa bieda mieszka na ulicach. Widać ją najbardziej w nocy i o świcie, czasami ciężko przejść nie depcząc po czyimś posłaniu.

Czytaj dalej Ludzie Varanasi