Tenggerowie i ich konie

Tenggerowie i ich konie

Podjazd pod wulkan Bromo wygląda jak spacerniak na powierzchni Księżyca. Szary pył wulkaniczny wszędzie dookoła, koła jeepów wzbijają chmury kurzu. Teren jest płaski, tworzy powierzchnię ergu, „morze z piasku”, jak mawiają miejscowi. Nic tu nie rośnie, na świeżym pyle wulkanicznym wegetacja roślin jest niemożliwa. Wulkan ostatnio wybuchł w 2011 roku. Pył skrzypi pod butami, wciska się w oczy i usta.

Czytaj dalej Tenggerowie i ich konie

Świt z widokiem na wulkan

Wulkan Bromo, widok z góry Penanjakan

Do Probolinggo dojechaliśmy późnym popołudniem. To miejsce, w którym kończyły się nasze, przygotowane jeszcze w Polsce, zapiski, gdzie i jak jechać. Zarówno przewodnik, jak i czytane jeszcze w domu blogi, zawierały w większości rady: kup wycieczkę albo wynajmij samochód. Wyszliśmy z pociągu, zupełnie nie wiedząc, co dalej.

Czytaj dalej Świt z widokiem na wulkan

Dubaj, miasto jak kolonia na Księżycu

Akwarium, jedno z największych na świecie. Największe centrum handlowe. Dubai Mall.

Dubaj jest jak kolonia na Księżycu. Kawał pustyni, przeciętej bardzo rozwiniętą siecią drogową. Ogromne wieżowce, w tym najwyższy na świecie Burj Khalifa. Sztucznie stworzone wyspy w kształcie palm. Najdroższe hotele na świecie. Największe hotele na świecie. Kosmicznie wyglądające stacje metra i klimatyzowane przystanki autobusowe. Dużo stron zapisanych w księdze rekordów Guinnessa.

O tym mieście jeszcze coś napiszę, dzisiaj tylko wstępniak i kilka fotek.

Czytaj dalej Dubaj, miasto jak kolonia na Księżycu

Wszystkiego najlepszego Jani!

Dziewczynka na schodach podziemnego meczetu Sumur Gumuling

Tego popołudnia, po opuszczeniu targu ptaków, chcieliśmy coś pozwiedzać. Jakiś pałac wodny, obok meczet, który, możliwe, że wcale nie był meczetem. Opisany na 153 stronie w przewodniku Michelin, brak zdjęcia w książce, tekst zachęcał. Prawie nam wyszło. Prawie, bo poznaliśmy Jani.

A wszystko przez zupę Bakso.

Czytaj dalej Wszystkiego najlepszego Jani!