Autor: qbk

  • Like a Rolling Stone

    Koh Rong… Paradise Island… Monkey Island…

    Kambodżański cud szczęścia, spokoju i nic-nie-robienia. Wyspa jest spora, prawie 80km2, 43 kilometry plaż, w większości kompletnie pustych i niezagospodarowanych. Jest kilka wiosek rybackich, malutkich, liczących kilkadziesiąt, maksymalnie kilkuset mieszkańców. Kilka ośrodków bungalowów, dżungla na wzgórzach w centrum wyspy, czynne w porze deszczowej wodospady, małpy i niewiele więcej. Nie ma przemysłu i elektryczności (poza bateriami słonecznymi i generatorami). Nie ma dróg, więc nie ma żadnych pojazdów, jedyną możliwością transportu są łódki.

    Ale jest wszystko co ważne do relaksu. Piękne plaże, lazurowy kolor morza, słońce, relaks i pyszne jedzenie. Nie mówiąc o khmerskiej whisky, 1.75USD za butelkę.

    Najpierw jednak trzeba tam dotrzeć. Wsiadamy na statek w Sihanoukville, port jest brudny i biedny

    Wyścig z rybakiem

    Płynie się dwie godziny, pogoda była dobra aczkolwiek nieco mokra

    Sail-ho!

    Wyspa przywitała nas czekającym miejscem na wiklinowym fotelu oraz darmowym Wi-Fi

    Okolice przystani, straszny bałagan. To wioska Mittakpheap, na plaży Tui Beach

    Remont łodzi

    Wbrew pozorom to także łódź rybacka. Robiąc to zdjęcie myślałem, że to dzieciaki sobie zbudowały łódkę dla zabawy, kilka dni później widziałem płynącego na czymś takim dorosłego rybaka.

    Aż dotarliśmy do plaży

    (tytuł pochodzi z piosenki Boba Dylana, 1965)

    Kambodża, wyspa Koh Rong, listopad 2012

  • Good Vibrations

    Sihanoukville

    Sihanoukville przypomina Sopot. Kurort nad morzem, plaża, knajpy, kicz i rozbuchany przemysł turystyczny. Dla nas to było miejsce przesiadkowe, zmierzaliśmy na rajską wyspę Koh Rong i zatrzymaliśmy się tutaj tylko na jedną noc. Ale o „Siaku Siaku”, bo tak przezwaliśmy trudną do zapamiętania nazwę miasta jeszcze napiszę, spędziliśmy tutaj więcej czasu wracając z wyspy. Zatem dzisiaj głównie zdjęcia.

    Najpierw trzeba było tam dojechać, autokarem, pięć dolarów czy coś koło tego. O jeżdżeniu autokarami już pisałem tutaj oraz w relacji z Ghany (swoją drogą, muszę przenieść tę relację do nowego bloga, na starym wygląda koszmarnie). Tym razem, przez większość drogi, w autokarowej telewizji leciały lokalne piosenki śpiewane wysokimi głosami. Czytałem kiedyś o torturach za pomocą utworów AC/DC w Guantanamo, myślę, że to co słyszałem byłoby jeszcze skuteczniejsze.

    Przesiadka do Tuk-tuka. Kambodżańskie wyglądają trochę inaczej niż Tajlandzkie, to skutery z doczepioną przyczepką. Przyczepki są robione ręcznie, każda jest inna. W środku czeka Grzesiek

    Punkt zakupu biletów do Paradise Bungalows na Koh Rong. Sprzedawała bardzo wyluzowana angielka w ciąży, z ogromnym dekoltem, kompletnie nas rozkojarzając

    Promenada

    Szli, szli i doszli do morza. Koniec promenady kontrastuje z widokiem za plecami, z przodu śmieci i chaos …

    … z tyłu piękna Zatoka Tajlandzka

    Nad morzem, jak to w tropikach nad morzem, małe kolektory ściekowe …

    Robienie dobrze turystom

    Foty pamiątkowe w czapkach

    Spacery po mokrym piasku

    oraz machanie ogniem. Były też drinki w wiaderkach ale zdjęć nie przytoczę, wiaderka były za duże ;)

    (tytuł pochodzi z piosenki Beach Boys, 1966)

    Kambodża, Sihanoukville, listopad 2012

  • Ona tańczy dla mnieeee …

    Party time

    Warszawa się bawi

    Pan w żółtych włosach

    Dwa czułe króliczki

    Serca do nieba

    Mimo telebimów miejsca z dobrą widocznością były deficytowe

    Także dwa króliczki, tym razem roztańczone

    Młode pokolenie trzymało się z tyłu, ale oglądało koncert z wielkim zaciekawieniem

    Tęcza na głowie

    Szczęśliwego Nowego 2013 …

    Nie wiem ile było ludzi ale jak widać sporo

    Dziewczę w masce z różkami

    Czerwony akcent na zebrze

    Tańce międzypokoleniowe

    Czasem na scenie działy się ciekawe rzeczy

    Scena, choć nieco kiczowata wyglądała jak ze Star Treka

    Ochrona była zadziwiająco skuteczna, na ogrodzonym terenie prawie nie było petard, także dosyć skutecznie wykrywali próby wnoszenia butelek

    Koń jaki jest każdy widzi

    TAK się bawimy! Ekipę z tego zdjęcia serdecznie pozdrawiam i mam nadzieję, że dobrze zapisali link do bloga

    Mały out-of-focus prawie na koniec

    I pozostał tylko kac …

    Bardzo dobrze się bawiłem, mimo obaw o dobór muzyki. Nawet „Ona tańczy dla mnie” Weekendu pasowało do klimatu! Choć, i tak wolę jazzowy cover CeZika, nie mówiąc już o dyskietkowej wersji Daniela Kukieły :)

    Sylwestrowa Moc Przebojów, Warszawa, Plac Konstytucji 31 grudnia 2012

  • Imprezowo

    Zajawka do notki, więcej zdjęć jak się wyśpię :)

    Sylwestrowa Moc Przebojów, Warszawa, Plac Konstytucji, 31 grudnia 2012

  • 15 oddechów Phnom Pehn

    Srebrna Pagoda, Pałac Królewski.

    Nocny targ z warzywami

    Grillowany wąż i Coca-Cola. Wąż był przereklamowany

    Pan Ki odpoczywa w cieniu złotego smoka

    Transport jaj

    Buddyjska świątynia na szczycie kurhanu Phnom Daun Penh

    Podwieczorek

    Bogata dzielnica mieszkalna

    Powrót sklepem do domu

    Dwie ryby, trzy żaby i krab

    Mimo świateł ruch uliczny jest raczej chaotyczny, każdy jeździ jak chce

    Ogrody Królewskie

    Kapliczka poświęcona duchowi Prah Czau

    Targ nocny, tym razem część rybna

    Na koniec, pokaz sztucznych ogni nad Mekongiem

    Kambodża, Phnom Pehn, listopad 2012

  • The King is dead, long live the King!

    15 października 2012 zmarł Król Kambodży, Norodom Sihanouk.

    Był kontrowersyjną postacią, symbolem tragicznej historii ostatnich lat Kambodży, utalentowanym politykiem ale też ekscentrykiem. W pałacu, poza rządzeniem kręcił filmy, malował i komponował. Był uważany za playboya, kochał szybkie samochody, piękne kobiety i dobrą kuchnię. Na oficjalne spotkania przychodził ze swym francuskim pudelkiem, nucąc francuskie piosenki miłosne. Miał 14 dzieci.

    Przez lata lawirował pomiędzy potęgami, starał się ochronić swój kraj przed pożogą wojen. Nie zawsze się to udawało, nie zawsze podejmował słuszne decyzje. W początkowym okresie panowania, w latach 1941-55 jego działania doprowadziły do odzyskania niepodległości przez Kambodżę, będącą wtedy terytorium zależnym Francji. Po zamachu stanu, którego dokonał jego przeciwnik polityczny Lon Nol, chcąc odzyskać kraj, w latach 70tych wspierał Czerwonych Khmerów. Po ich dojściu do władzy został odsunięty na bok, zamknięty w areszcie domowym. Uciekł do Korei, sporo czasu spędził w Chinach. Wrócił po 13 latach wygnania, w 1993 został ponownie królem Kambodży, władzę sprawował aż do 2004 roku, abdykował na rzecz swojego syna, Norodom Sihamoni, ze względu na stan zdrowia.

    Norodom Sihanouk zmarł 15 października 2012 roku, trzy tygodnie przed naszym pobytem w Phnom Pehn. Codziennie wieczorem, pod pałacem zbierał się spory tłum mieszkańców, chcących oddać hołd wielkiemu człowiekowi. Nastrój był poważny, modlitewny ale raczej nie smutny. Balony, zabawki i bułki z kapustą cieszyły się równym powodzeniem co świeczki i kadzidełka. Taka stypa na wesoło.

    Kambodża, Phnom Pehn, listopad 2012

  • Tuol Sleng, strefa S-21

    „Nie bądź głupcem bo jesteś typkiem, który śmiał stać na przeszkodzie rewolucji”

    Pisząc relację z Kambodży ciężko nie napisać o Czerwonych Khmerach, a jednocześnie ciężko o nich pisać. Ich panowanie to czarny okres w historii kraju, czarny i czerwony od krwi. Reżim Pol Pota, działający przez kilka lat jako partyzantka doszedł ostatecznie do władzy w 1975 roku, tworząc Demokratyczną Kampuczę. 17 kwietnia zajęli stolicę, Phnom Pehn, i rozpoczęli mordowanie własnego narodu. Stolica, ówcześnie 3-milionowe miasto została wyludniona w ciągu dwóch dni, ludzie wypędzeni albo aresztowani. Mieszkańców kierowano do kolektywnych gospodarstw rolnych, bardziej przypominających obozy pracy. W całym kraju zamykano szkoły, szpitale, fabryki, zdelegalizowano religie, zlikwidowano własność prywatną i jakiekolwiek przejawy indywidualizmu.

    Reżim panował tylko kilka lat, w styczniu 1979 roku upadł w skutek inwazji Wietnamu, wspomaganej przez kambodżańską partyzantkę. W czasie swojego panowania Czerwoni Khmerowie wymordowali, jak się ocenia 20-25% ludności kraju, dwa miliony ludzi.

    „Jeśli nie przestrzegasz wszystkich powyższych reguł dostaniesz wiele, wiele batów przewodem elektrycznym”

    Ostatnie podrygi reżimu Czerwonych Khmerów wystąpiły jeszcze w późnych latach 90’tych, sam Pol Pot zmarł z przyczyn naturalnych w roku 1998. Nadal jednak wielu żyjących liderów organizacji żyje w Pailin, mieście niedaleko granicy z Tajlandią, gdzie na mocy nieformalnego porozumienia z rządem sprawują władzę.

    „Musisz odpowiadać zgodnie z moimi pytaniami. Nie odwracaj ich”
    Na zdjęciu Pol Pot

    Procesy przywódców zaczęły się w 2001 roku i trwają do dzisiaj, chociaż są pod egidą ONZ to widać brak woli politycznej na ich zakończenie. Choć minęło już tyle czasu kraj nie potrafi ostatecznie rozliczyć się ze sprawcami ludobójstwa.

    „Musisz natychmiast odpowiadać na moje pytania bez marnowania czasu na namyślanie się”

    W Phnom Pehn zwiedziłem muzeum ludobójstwa Tuol Sleng, zwane „Strefą S-21”. W czasie panowania Czerwonych Khmerów to miejsce było więzieniem, miejscem przesłuchań i tortur. Szacuje się, że przez jego cele przewinęło się 20 tysięcy ludzi, przeżyło 12. Oglądanie tego miejsca wzbudza podobne uczucia co oglądanie Oświęcimia, ciężko zwiedzać, ciężko wyjąć aparat. Po przesłuchaniach, torturach trwających czasem kilkadziesiąt dni ludzie byli wywożeni do „Pól Śmierci” gdzie byli zabijani i chowani w masowych grobach. Zabijani za pomocą sztab żelaza, motyk, maczet czy innych narzędzi. Kule były zbyt drogie. Pól Śmierci już nie chcieliśmy oglądać.

    „Podczas chłosty lub porażania prądem nie możesz krzyczeć”

    „Nie próbuj ukrywać faktów wymówkami to i tamto, masz jasno zabronione sprzeczać się ze mną”

    „Nie mów mi ani o swoich niemoralnościach ani o istocie rewolucji”

    Cytaty pod zdjęciami pochodzą z tablicy reguł obowiązujących w więzieniu S-21. Gramatyka jest wynikiem błędów tłumaczenia z khmerskiego na angielski. Źródło: Wikipedia

    Kambodża, Phnom Pehn, listopad 2012

  • Wesołych i Spokojnych … :)

    Warszawa, Plac Zamkowy, grudzień 2012

  • Kilka fotek z ulic Phnom Pehn

    Czekając na kochanka siedziała na krawężniku

    Dzieci zapalające świeczki przed pałacem zmarłego Króla

    Chaos głównej ulicy

    Tankowanie

    Central Market

    Nocny targ rybny

    Stoisko mięsne na targu dziennym

    Mały slums w centrum miasta

    Ryksza rowerowa

    Kambodża, Phnom Pehn, listopad 2012