Jak próbowałem zostać gwiazdą Bollywood

Odcinek 21, Mumbai

Mumbai City

Godzinę po odwiedzeniu Doków zaczęliśmy realizować nasz drugi pomysł na Mumbai. Mianowicie zaplanowaliśmy sobie zostanie gwiazdami Bollywood! A było to tak …

Słyszeliśmy od kilku osób spotkanych po drodze w Indiach, że w Bombaju bez problemu można dostać się do słynnego Film City, słynnej wytwórni filmów Bollywood. Mała łapówka dla strażników i można bez problemu połazić po miasteczku filmowym, a może nawet ktoś Cię do filmu zatrudni jako statystę? Ponoć płacą po 500 rupii dniówki. Na miejscu, w hotelach można nawet wykupić jakieś wycieczki z oglądaniem kompleksu ale co, my się sami nie dostaniemy? Dostaniemy! Kompleks był po drugiej stronie miasta niż Colaba, trzeba przejechać ok 40km, najlepiej pociągiem. Doszliśmy więc do najbliższej stacji …

Stacja Mumbai Central, ta która występuje w ostatniej scenie Slumdog Millionaire

… i tutaj pojawił się problem. Ano mianowicie pociągi nie jeździły bo akurat tego dnia wystąpił problem z zasilaniem a pociągi są elektryczne. Zamiast nich, za godzinę miał być podstawiony wahadłowy pociąg spalinowy, kupiliśmy więc bilety i poszliśmy przeczekać ten czas w pobliskiej knajpie. W której notabene udało mi się zjeść wegetariańską kanapkę z kurczakiem ;)

Powróciwszy na stację zastaliśmy tam TŁUM. Kolejką jeździ codziennie 7 milionów osób, pociągi są co kilka minut więc proszę sobie wyobrazić co się działo w pociągu!!! Nie wiem jak się wbiliśmy do środka, udało nam się wcisnąć naprawdę cudem, do przedziału bagażowego zresztą. Przedział miał powierzchnię małego pokoju, może 12-15 m2 a w środku poza naszą trójką było ze 100 hindusów, pewnie więcej. Ludzie stali ściśnięci gorzej niż sardynki w puszce. A to wszystko w temperaturze tropikalnej, tego dnia w Mumbaiu było ze 30 stopni! Wcisnąłem dziewczyny pod ścianę i stałem przed nimi z rękami opartymi mocno, próbując zrobić nam kilka centymetrów miejsca do oddychania. Szybko wykorzystały to inne kobiety z przedziału, zrobiliśmy sobie mały kawałek przestrzeni kobieco-turystycznej ;) Lokalni zresztą byli super, bardzo pomocni, mówili nam która to stacja, gdzie powinniśmy wysiąść, także kiedy już dojechaliśmy bez problemu zrobili nam przejście do wyjścia. To, że przedział był bagażowy powodowało napływ świeżego powietrza, drzwi były otwarte na oścież. Zresztą w tych drzwiach stali hindusi trzymając się wąskiej szczeliny nad nimi, stali na palcach wysunięci poza pociąg. Tak się jeździ proszę Państwa pociągami w Indiach :)

Po wyjściu z pociągu, zwracam uwagę na ludzi na lokomotywie :) Nie mam lepszego zdjęcia niestety bo chwilę potem przyleciała straż ochrony kolei i kijami ich spędziła.

Wsiadanie i wysiadanie to prawdziwe wyzwanie

Ooo, w tym przedziale jechaliśmy

Ludzie trochę wystają ale co tam …

Pomiędzy wagonami też można

Byle ręce silne

Ostatni odcinek do bycia gwiazdami pokonaliśmy rikszą (btw, w Mumaiu nie ma targowania się) a tutaj skucha. Oprócz ewidentnie przekupnych strażników pojawił się policyjny inspektor który za żadne skarby nie chciał nas przepuścić. I na nic nie przydały się moje umiejętności negocjacyjne, także wdziękom kobiet się nie poddał a próbowaliśmy długo i na różne sposoby. Cóż, tym razem gwiazdą Bollywood nie zostanę ale może kiedyś? ;)

Dotąd udało się nam dotrzeć, brama do kariery …

W drodze powrotnej działała już kolejka elektryczna więc do miasta dostaliśmy się szybko i bez problemów. Nawet miejsca siedzące były.

Resztę pobytu spędziliśmy łażąc po mieście, jedząc pyszne ryby, oglądając żywe kraby podane na talerzu w knajpie, dając się masować lokalnym po głowie i pijąc wino z papierowej torebki na promenadzie.

Nawet palmy były, w końcu. Ruch uliczny jak widać jest spory. I to odróżnia Bombaj od innych miast w Indiach, na drogach jest zdecydowanie bardziej cywilizowanie. Jeżdżą po pasach, używają lusterek, stają na czerwonych światłach. Ale to jednocześnie powoduje, że średnia prędkość jazdy jest większa ale niestety fantazja taka sama. I w ciągu niecałych 48h pobytu widzieliśmy dwa wypadki.

Wieżowiec mieszkalny

Słynny hotel Taj Mahal

Zachód słońca nad zatoką Bombajską.

Downtown

Zatoki mieszkalne

Wodociąg

Uniwersytet, wieża prawie jak Big Ben

Krykiet, indyjski sport narodowy

Wielkomiejsko

Romantyczny wieczór nad zatoką

W poszukiwaniu utraconej miłości

Którą odnalazł ktoś inny

Mega nowoczesny Bandra Worli Sea Link

Na koniec slumsy. W Bombajskich slumsach żyje 40% populacji miasta, to ogromna rzesza ludzi. I ciągle napływają nowi, skuszeni bogactwem miasta. Slumsy, co ciekawe nie zajmują całej przestrzeni ale rozciągają się od jednego ogrodzonego i strzeżonego apartamentowca do drugiego. Marta gdzieś wyczytała, że miasto z nimi intensywnie walczy, wysyłając na tereny buldożery które równają wszystko z ziemią w ciągu dnia ale po nocy budy są już z powrotem na miejscu. Budowa domu z blachy falistej nie trwa długo …

I na koniec, żeby nie było, że nie widzieliśmy żadnych zabytków opisanych w przewodnikach. Widzieliśmy! Znaczy ten oto jeden, Gateway of India :)

Do Mumbaiu bym chętnie wrócił, spodobał mi się bardzo klimat miasta. Jest inne niż miasta na północy, dużo bardziej cywilizowane i nowoczesne ale jednocześnie nadal indyjskie. I nie widziałem słynnych, największych na świecie ręcznych pralni …

2 odpowiedzi do “Jak próbowałem zostać gwiazdą Bollywood”

  1. Heh, my też z Bollywoodem nie daliśmy rady, ale tylko z braku…czasu! Zatrzymaliśmy się w guesthousie Salvation Army, tuż za Taj, a tam co rano niemal przychodzą Hindusi werbować turystów – tyle że na następny dzień, a my musieliśmy już wylatywać, niestety. Ale obiecałam sobie, ze następnym razem :) i koniecznie ten targ rybny! I slumsy… podobno można wynająć przewodnika albo nawet wybrać się samemu. Zdjęcia surowo wzbronione, ale zobaczyć to na pewno bym chciała!
    PS. my się nie ośmieliismy jechać podmiejskim pociągiem, przejechaliśmy za to spory kawałek autobusem. Czad! siedziałam na przodzie wciśnięta między dwie Hinduski na dwóch miejscach, a wsiadać i wysiadać trzeba było w biegu…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.