Kilka słów o strusiach

Najdziksze zwierze w Ghanie to komar. Serio. To nie jest kraj na safari z aparatem, jeżeli chce się pofocić słonie czy żyrafy trzeba pojechać do Kenii czy Tanzanii. Komary za to są, całkiem sporo ich. Uwaga praktyczna i mała reklama, jeżeli jechać do Afryki to w porze suchej (mniej komarów, mniejsze zagrożenie malarią) i zabrać ze sobą Muggę. Śmierdzi koszmarnie ale jako jedyny jest skuteczny, inne Off’y czy Autany, nie dają rady na komary w tropikach.

Jakiego zwierza można zastać w Ghanie? Podobno w Parku Narodowym Mole można zobaczyć słonia, jednego. Nie dojechaliśmy na miejsce, więc to wiadomość niepotwierdzona. Oprócz słoni bywają antylopy (także nie widziałem, zabrakło nam kilku dni na podróż na północ kraju). Natomiast trafiliśmy do „Monkey Santcuary”, w górach na wschód od Volty.

Monkey Santcuary to bardzo pozytywne miejsce, bliskie naturze. Ciężko tam trafić, tylko w Lonely Planet była wzmianka o tym miejscu. Małpy były niesamowite, w okolicy jest 6 stad, my widzieliśmy jedno.

Tak, na serio lubią banany

Tafi Monkey Sanctuary

W Kakum National Park podobno są jakieś zwierzaki ale tych to nikt nie widział (przewodniczka lojalnie uprzedzała). Park ma inną atrakcję, ale o niej w innej notce. Nastomiast dysponując dobra moskitierą można przenocować w dżungli, podobno mocno hardcorowe, głównie ze względu na moskity.

Udało nam się także trafić na farmę krokodyli, sztuk 4 w tym dwa z gipsu. Powyższy okaz (żywy), kompletnie się ludźmi nie przejmował, pomimo odległości może pół metra. Pewnie można by go poglaskać.

Ale najfajniejsze były …

Strusie! Strusie były rewelacyjne, strasznie ciężko było to miejsce znaleźć, przedzieraliśmy się przez jakieś krzaki i chaszcze, budowę drogi i inne niespodziewane przeszkody terenowe. Strusie są jak widać ogromne, ciekawskie i bardzo nami były zainteresowane.

Strusie jajo wazy ok 1,5 kilo, jest naprawdę gigantyczne, mają dwa wielkie pazury (palce?).

Widzieliśmy jeszcze kraby (zatrzęsienie na plażach), ślady żółwi oraz małe jaszczurki. Nie mówiąc o kozach.

W następnej notce o Maranatha Beach Camp, naprawdę niesamowitym miejscu do nic-nie-robienia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.