Las, który rósł tysiąc lat

Widzieliście kiedyś żubra w galopie? My tak. Dwa dni temu, na skraju Puszczy Białowieskiej.

Wielkie, ważące dobre 700 kg ciało spięte w skoku. Góra mięśni, siła, majestat. Prawdziwy król puszczy.

A widzieliście kiedyś sześć pięknych jeleni, jednocześnie?

Takie cuda tylko w Puszczy. Puszczy z wielkiej litery, bo to miejsce jedyne w swoim rodzaju. Po raz pierwszy przyjechaliśmy tu we wrześniu. Wróciliśmy oczarowani. Zwierzęta na wyciągnięcie ręki, wiekowe drzewa, ptaki, bobry, sarny, dziki i jelenie. Teraz pojechaliśmy tam znów. I Puszcza znów nas zachwyciła.

Niektóre drzewa w Puszczy Białowieskiej pamiętają jeszcze, jak po lasach galopował Władysław Jagiełło. I będą rosły długo, długo po tym, jak nas już nie będzie.

To bardzo piękna perspektywa.

Dlatego trudno uwierzyć, że las, który rósł tysiąc lat, nie poradzi sobie z kornikiem drukarzem. To przez niego powstał plan wycinki tysięcy zarażonych kornikiem świerków. Ludzie chcą zmienić dziewiczy las w las gospodarczy i pociąć go na deski. Argumentują, że zarażone świerki to tak zwane „martwe drewno”, uniemożliwiające rozwój innych gatunków. Ekolodzy są innego zdania – martwe drewno też jest w lesie potrzebne. Poza tym, Puszcza się sama sobą zaopiekuje. Ludzi jej do tego nie potrzeba.

Nie jestem ekspertem. Nie znam się na drzewach. Ale wiem jedno: Puszcza to niesamowite miejsce i im mniej ingerencji człowieka, tym lepiej. Czy wiedzieliście, że co roku prowadzi się tu odstrzał żubrów? Na przykład w 2007 roku było to 30 (!) sztuk, głównie osobniki „słabe, chore lub agresywne”. O selekcji naturalnej nikt, kto wydaje te decyzje, najwyraźniej nie słyszał. A chętnych, by zapłacić okrągłą sumkę za odstrzał nie brakuje.

„Ludzie chcą dostosować puszczę do przepisów, zamiast pozwolić jej rosnąć, a przepisy dostosować do niej” – usłyszeliśmy podczas spaceru od spotkanego mieszkańca Białowieży, szczerze zaniepokojonego planami wycinki. Razem z nim przez dobry kwadrans obserwowaliśmy radośnie brykające po polanie żubry, które niewiele robiły sobie z naszej obecności (przyglądaliśmy się oczywiście z daleka).

Dlatego jedźcie do Puszczy, jeśli tylko możecie.

Kwater agroturystycznych jest całe mnóstwo, nocleg kosztuje 40-50 zł, śniadanie 15-20 zł, obiad 30-35 zł. O zaletach podlaskiej kuchni nie muszę wam mówić, wyobraźcie sobie pierogi z leśnymi jagodami, babkę ziemniaczaną ze śmietaną, kartacze z grzybami czy nalewkę z dzikiej róży. Nie jedzcie za to pieczeni z żubra (bo i takie rarytasy można tu dostać). Na żubry polecamy popatrzeć.

My w Białowieży nocowaliśmy w gospodarstwie agroturystycznym Eko Sen, a w pobliskich Teremiskach w Leśniczówce Dąbrowie. Oba miejsca szczerze polecamy. Pysznie zjedliśmy w karczmie przy Siole Budy, a rowery i narty biegowe najlepiej wypożyczyć u pana Sławka.

Puszcza jest ekstra. Dla wszystkich. Latem rowery i piesze wycieczki, zimą biegówki i kuligi, a o każdej porze roku takie widoki:

Jedźcie, naprawdę warto. A jeśli nie możecie, to podpiszcie petycję do premier Beaty Szydło – o, tutaj: https://kochampuszcze.pl/

Tekst: Joanna Kocik https://acoffeespoon.wordpress.com, Białowieża 23-24 stycznia 2016 roku

2 odpowiedzi do “Las, który rósł tysiąc lat”

  1. Widzę, że wszędzie dobrze (Azja i inne egzotyczne kraje), ale w domu najlepiej! Właśnie na ten rok planuję przejażdżkę po „ścianie wschodniej” z przyjaciółmi. Dawno tam nie byłem, sporo się pewnie zmieniło. Kiedyś były rowery i pies (zwierzyny nie straszył, bo mały i grzeczny), teraz zobaczymy jak to będzie.
    Ja pod domem też miewam dziką zwierzynę, ale nie tak okazałą. Kilka lat temu były łosie: https://www.youtube.com/watch?v=ocg8toPYmU0
    Te zdjęcia jeszcze mnie zdopingowały. Nie będzie to już zima, ale tam każda pora jest dobra, byle nie lało.
    A ten fotoblog i jego „odnogi” polecam od lat komu mogę! Zagranicznej rodzinie też,
    Pozdrawia stary znajomy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.