Zostałem wczoraj zapytany: czemu fotografuję tylko biednych ludzi?
To nie tak, choć faktycznie może tak to wyglądać, zwłaszcza w relacji z Indii. Fotografuję wszystkich, jeśli tylko mogę to w ich naturalnym otoczeniu i przy wykonywaniu normalnych, codziennych czynności. Odpowiedź jeszcze komplikuje fakt, że skale biedy i bogactwa są bardzo w Indiach przesunięte. Człowiek, który ma swój mały sklep, jest już prawie bogaty, ma coś własnego, zarabia pieniądze. Stać go na czynsz, pewnie nawet płaci podatki. Nawet jeżeli ten sklep jest tylko małą budą z blachy falistej to jego właściciel jest przedstawicielem rodzącej się w tym kraju klasy średniej. Bieda, prawdziwa bieda mieszka na ulicach. Widać ją najbardziej w nocy i o świcie, czasami ciężko przejść nie depcząc po czyimś posłaniu.








