Spektakl budzącego się miasta

Nigdy się nie wysypiam podczas podróży. Świt na wulkanie, nocne pociągi, kilkunastogodzinne loty samolotami, długie oczekiwanie na dworcach. Wszystko to powoduje, że często wracam bardziej niewyspany niż wyjeżdżałem. Ale coś za coś, świt to Mekka fotografujących. Światło poranka jest piękniejsze, kolory bardziej nasycone, dzieją się rzeczy. Warto wstać o 5:30 w Waranasi żeby zobaczyć spektakl budzącego się świętego miasta. Bogaty festiwal kolorów, zapachów i smaków.

Dziecięca czapeczka.

Nie do końca wiem co to było, wyglądało trochę jak wróżenie połączone z poradami małżeńskimi. Kobieta z żółtym szalem mówiła coś do reszty zgromadzonych, rzucała w ich intencji kwiaty na chustę. Dostawała za to drobne pieniądze.

Trzeci dzień święta Diwali sprowadził do Waranasi kilkakrotnie więcej Hindusów niż w dni powszednie. Ciężko było przejść pomiędzy ludźmi.

Medytacja.

Kąpią się starzy, kąpią się młodzi, kobiety i mężczyźni. Brzeg Gangesu jest niemiłosiernie zanieczyszczony.

Radość macierzyństwa.

Popularne są usługi fryzjerskie.

Sadhu, asceta, święty mąż.

Modlitwa do bogini Gangi.

Na koniec widok na Ghaty z rzeki…

… oraz fotografujący to wszystko japońscy turyści z bardzo drogimi obiektywami.

Varanasi, Indie, listopad 2013

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.