Kategoria: photo

  • Phra Borom Maha Ratcha Wan

    Phra Borom Maha Ratcha Wan, Bangkok Grand Palace czyli Pałac Króla to miejsce niezwykłe. Wypełnione hordami turystów, pełne złota, blichtru i kiczu, jest jednocześnie wspaniałym pomnikiem kultury i architektury wschodu. Już tutaj byłem, kilka zdjęć pojawiło się w poprzedniej relacji z Tajlandii. Ale nawet oglądając pałac ponownie, robi takie samo, wielkie wrażenie.

    Drobna rada dla zwiedzających, trzeba przyjść w długich spodniach a kobiety muszą mieć zakryte ramiona. Stroje można wypożyczyć na miejscu, ale to mało higieniczne – ubrania są przepocone po poprzednich zwiedzających. Temperatura sięga 40stC, ubrania są ze sztucznych włókien. Dodatkowo, dookoła terenu pałacowego kręci się mnóstwo kierowców Tuk-tuków wciskających świeżym turystom różne bajki, a to, że pałac jest zamknięty, Król się przeprowadza, itp., więc zwiedzanie w tym momencie jest niemożliwe. W zamian, proponują kurs w poszukiwaniu innych, otwartych zabytków, oczywiście za promocyjną cenę.

    Unikać, nie słuchać i iść prosto do pałacu :)

    Złoto, dużo złota

    Żeński akcent z kwiatem we włosach

    Kołowrotek

    Sześć szpikulców

    Wojownicy

    Demoniczny strażnik schodów

    Mnisi na spacerze

    Układanie wieńców wymaga pełnego skupienia

    Pałac w pełnej krasie

    Wypełniony turystami Ubosot Rishi

    Tajlandia, Bangkok, listopad 2012

  • Miasto widziane z 84 piętra

    Czasami myślimy o sobie jako o żyjących w pierwszym świecie. No może drugim, w końcu 40 lat komunizmu w Polsce miało swoje skutki. Ale gonimy czołówkę, gonimy. PBK rośnie, czasem maleje ale w odróżnieniu od większości starej Unii jest na plusie.

    Skoro nasz świat jest tym drugim, z aspiracjami do pierwszego to co się dzieje w dalekiej Azji? Trzeci? Czwarty? W końcu tam szczury, karaluchy, pająki, jedzenie pałeczkami, zupy na śniadanie kupowane na ulicy. I pewnie dróg nie mają…

    Ano drogi mają. I wieżowce. I metro, także takie na filarach ponad ulicami. Infrastrukturę miejską przewyższającą większość wielkich miast na świecie. Bangkok jest miastem przy którym Londyn jest mały, rozwija się też znacznie szybciej. Bierzmy przykład z Azji, wschód ma dynamikę jakiej w naszej części świata dawno już nie widziano.

    Reklama „Joy is BMW”, wieża Bangkok Baiyoke Tower II. Budynek ma 84 piętra, to najwyższy wieżowiec w Bangkoku.

    Miasto

    Są dwa tarasy widokowe, jeden za szybą, drugi obrotowy, piętro wyżej.

    Widok po zachodzie słońca jest jeszcze bardziej spektakularny.

    Tajlandia, Bangkok, listopad 2012

  • Wat Pho

    Pomarańczowy akcent pomiędzy demonicznymi posągami

    Wat Pho jest jedną z największych i najstarszych świątyń buddyjskich w Bangkoku. Położona tuż obok Pałacu Królewskiego, odwiedzana codziennie przez tysiące turystów. Głównie dla ogromnego posągu Leżącego Buddy (zwanego też Odpoczywającym Buddą). Większość turystów kończy oglądanie świątyni w tym miejscu, natomiast warto przejść małym portalem w głąb kompleksu. W środku jest dużo ciszej i spokojniej, dużo mnichów, mało turystów i w sumie ponad tysiąc posągów Buddy. Enklawa spokoju i zadumy w rozgorączkowanym Bangkoku.

    Modlitwa mnichów w kaplicy Phra Uposatha.

    Leżący Budda. Skala pomnika jest niewyobrażalna, 15 metrów wysokości, 43 długości. Jest na tyle duży, że ciężko mu zrobić zdjęcie w całości, ledwo się mieści w szerokokątnym obiektywie.

    43 metry do stóp

    Widok od strony linii papilarnych

    108 urn symbolizuje 108 cech charakteru Buddy. Wierni wrzucają monety po kolei do wszystkich, na szczęście.

    Dziedzińce świątyni

    Osiem z tysiąca posągów

    Mój mały architektoniczny fetysz, lubię ciekawe dachy

    Śpiewy w Phra Uposatha

    Na zakończenie jeszcze fota na facebook’a …

    … oraz widok na świątynię Wat Arun po drugiej stronie rzeki Menam (Chao Phraya).

    Tajlandia, Bangkok, świątynia Wat Pho, listopad 2012

  • Bangkok City life

    Chłopaki w pomarańczu robią sobie fotki. Pałac Królewski.

    House for Rent. Kierunkowy do Tajlandii +66

    Motocykle raźniej myć z kolegą

    Japońska wycieczka usiłuje nadążyć za błękitnym parasolem

    Burza idzie

    Nieudana ucieczka z kadru. Wat Pho.

    Krótka przerwa na mecz tajskiego boksu. Chłopaki żywo uczestniczyli w bijatyce, krzyczeli „aaaaaa”, „oooooo” a na końcu „ups”

    Kierowca autobusu miejskiego oraz przytulona do niego konduktorka

    Pozowanie z Buddą. Wat Pho.

    Widok na miasto z 84 piętra Baiyoke Tower II

    V jak Vendetta

    Drinki z autobusu. Mojito w promocji, 80 THB

    Tajlandia, Bangkok, listopad 2012

  • Damnoen Saduak

    Na pływającym targu

    Już tu kiedyś byłem, podczas mojego pierwszego pobytu w Tajlandii. Damnoen Saduak to miasteczko oddalone o 100 km od Bangkoku, miejsce znane z największego w kraju pływającego targu. To w zasadzie już tylko atrakcja turystyczna, lokalny handel został wyparty przez zorganizowane hordy turystów. Ale targ warto zobaczyć, jest egzotycznie, jest kolorowo, otaczają człowieka wspaniałe zapachy i typowo azjatyckie zamieszanie.

    Notkę z 2010 roku można zobaczyć tutaj: https://qbk.pl/blog/plywajacy-targ-dumnoen-saduak

    Tajlandia, Damnoen Saduak, listopad 2012

  • Kulinarny spacer po ulicach Bangkoku

    W Bangkoku można wybrać się na zakupy …

    Zrobić sobie fotkę na tle zabytku …

    Kupić kwiatka albo dwa …

    Ale przede wszystkim, ulice Bangkoku to królestwo jedzenia. Knajpy są wszędzie, od wykwintnych i bardzo drogich restauracji, często usytuowanych w najdroższych punktach miasta, przez uliczne bary, kończąc na wszędobylskich wózkach z ulicznym jedzeniem. Każdy wolny kawałek przestrzeni może być restauracją, wystarczy kilka wolnych metrów kwadratowych ulicy albo chodnika, stawiamy wózek i można karmić ludzi.

    Dostępne jest wszystko, mięso, ryby, dania wegetariańskie, wypieki, ryby, owoce, ciastka, wyciskane na miejscu soki. Co tylko możemy sobie wyobrazić i trochę takich które nie mieszczą nam się w głowie. Ulice pachną jedzeniem, żal nie spróbować …

    Mięsne szaszłyki w rozmiarze XXL

    Smażone w głębokim tłuszczu pikantne ciastka warzywne. Bardzo smaczne.

    Suszone owoce morza

    Wózek z ananasami

    Fabryka soków

    Bar z widokiem na ruderę

    Szaszłyki z ananasem i papryczką. Szaszłyk kosztuje 10THB (ok 1 zł), smakuje doskonale, tylko trzeba uważać na papryczkę. Pierwszą zjadłem całą, była tak ostra, że przez następne kilka minut nie mogłem złapać oddechu.

    Na deser smażone robaki. Robaki smakują jak chipsy, są całkiem niezłe, trzeba się tylko przełamać. Z sosem sojowym prawie jak przysmak …

    Bangkok, listopad 2012

  • Głosowanie na Blog Roku 2012

    W konkursie na Blog Roku 2012 nie przeszedłem do następnego etapu, blog zajął 15 miejsce w swojej kategorii (do następnego etapu przechodzi pierwsza dziesiątka).

    Ale to 15 miejsce na 198 startujących, całkiem nieźle :)

    Bardzo wszystkim dziękuję za głosy!

  • Cuda z liści bananowca

    Ubrana na pomarańczowo Malie tworzy dekoracyjne cuda z liści bananowca. Malie jest dumna ze swoich umiejętności, cieszy się także, że ma tak dobrą pracę. Bardzo lubi swoje romantyczne imię, Malie, tłumacząc na polski to Jaśmin.

    Dotrzeć na targ kwiatowy Yodpiman nie jest trudno, obok jest zajezdnia autobusowa oraz stacja promów pomarańczowej linii, Memorial Bridge Pier. Kilka kroków i jesteśmy na targu, zapach kwiatów prowadzi nas jak po sznurku. Najlepiej być tam o świcie, nawet przed, ruch w interesie kwiatowym zaczyna się bardzo wcześnie. W Bangkoku, mieście gdzie średnia temperatura w roku przekracza 30 stopni Celsjusza, świeże kwiaty żyją krótko, transport i dystrybucja musi być szybka. My dotarliśmy około 11, targ, który co prawda funkcjonuje całą dobę, o tej godzinie zamiera. Czeka na wieczorne złagodzenie upału.

    Pani Mew, specjalistka od wiązanek z fioletowych orchidei

    Targ ma też sekcję z owocami, Saranya przyłapana na segregowaniu bananów

    Zagłębie opakowanych róż

    Żółta alejka spacerowa

    Ładowacz z numerem 6 wraca po kolejną porcję kwiatów. Przeładunek jest ciężką pracą, kwiaty są lekkie ale wszystko odbywa się w 35 stopniowym upale i wilgotności sięgającej 90 procent.

    Na obrzeżach Yodpiman swoje stoiska rozkładają detaliści. Choć kwiaty żyją krótko, cieszą się wielką popularnością.

    Latające arbuzy

    Bangkok, Yodpiman Market, listopad 2012