Festiwal kolorów nad Borobudur

Poranek z widokiem na świątynię Borobudur

Przez pierwszy tydzień podróży bardzo się nie wysypialiśmy. Jet-lag nałożył się na wstawanie o bardzo dziwnych porach, chcieliśmy też zobaczyć jak najwięcej. Czasu było mało, a wymyślony jeszcze w Polsce program był napięty. Krajobrazy są najpiękniejsze w świetle wschodzącego lub zachodzącego słońca, zatem wstawać trzeba było wcześnie. W końcu zupełnie się pogubiłem, któraś kolejna niewyspana noc z rzędu, ja próbuję usnąć o 21., mając w perspektywie pobudkę o 2. w nocy. Nie wiedziałem zupełnie, w której strefie czasowej żyję, organizm był częściowo w czasie polskim, częściowo indonezyjskim, a godziny pobudki najbardziej pasowały do Hawajów. Niemniej jednak wschód słońca to najlepszy moment do fotografii, światło przez krótką chwilę jest najładniejsze. Zatem statyw na plecy i w drogę!

Dzisiejsze zdjęcia są wynikiem właśnie takiej pobudki i wspinaczki po ciemku. W okolicy Yogyakarty, na jednym ze wzgórz, położona jest wioska Setumbu. Wioska jak wioska, nic specjalnego, ważny jest widok na dolinę otaczającą wulkan Merapi i świątynię Borobudur. Jedną z największych i najbardziej znanych świątyń buddyjskich na świecie.

O świątyni jeszcze będę pisał, dzisiaj widoki ze wzgórza. To był jeden z najpiękniejszych festiwali kolorów, jakie widziałem w życiu.

Jeszcze przed świtem, widok na dolinę

Świątynia Borobudur otoczona obłokami mgły

Widok na drugą część doliny

Słońce pojawiło się tylko na chwilę, w kilka sekund zmieniając kolor całej doliny z szarego na pastelowozłoty

Ukryty za mgłą ale nadal majestatyczny wulkan Merapi. Prawie 3000 m n.p.m., czynny, ostatnio aktywny w 2010 roku

Tuż obok powstawała SZTUKA

Zejście przez pola ryżowe

Na koniec kilka zdań o mieszkańcach wioski Setumbu. Mianowicie, jak tylko ktoś odkrył, że widok ze wzgórza jest warty obejrzenia, a turyści zaczęli się pojawiać, lokalni rolnicy wyczuli biznes nosem i postawili ławkę. Ławka stoi pośrodku błota, zagradzając ścieżkę na wzgórze. Na ławce siedzi kilku lokalnych i inkasują opłatę za wejście wyżej. Każdemu po równo, po 25 tysięcy rupii za białasa (8 zł), nawet bilety wydają. Każdy pomysł na biznes jest dobry :)

Indonezja, wioska Setumbu, kwiecień 2013

Jedna odpowiedź do “Festiwal kolorów nad Borobudur”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.